-...dla Ciebie to co zwykle...- czarująca MOCCA!!moja Kochana coś mi się zdaje, że nasze linie diabli wzięli odkąd zawarłyśmy pakt ze Starbucks-em, ale jakże tu sie nie oprzeć tej drobnej rozkoszy, co w ustach sie rozplywa niczym paryskie czekoladki.
-a dla mnie...hm...cóż tu wybrać? znów kłopot wielki, znow te przepyszne rozterki...
...barokowe Frappucino? czy moze LATE z lekką nutką dekadencji, w sam raz na chłodniejszy poniedziałek?
-eh...
-Americane Grande prosze! przecież dziś sobota...ach ta nieubłagana zmienność moja i roztrzepanie...już zapomnialam że tu byłysmy, każda wizyta tak oczekiwana i upragniona, prawie jak śnieg zimą w Polsce.
-Och moja Droga tyle sie wydarzyło...ale zacznij prosze ja tym czasem zdejmę ten kapelusz, ktorego nie mam bo przecież ich nie noszę, ale wciąż mi sie wydaje że go już kupiłam. Wiesz...ten wymarzony...burgundowy!
-Widzę, że założyłaś swe tiule...
-Kochana żaden wyrwider ci się teraz nie oprze...
-Ależ Ty sie zmieniłaś, czegoż te 3 dni nie dokonały. Wyglądasz kwitnąco, choć czujesz sie do d...taka już nasza przewrotna natura!
-może chcesz spróbować? Moja Grande jest boska!
-umm....a ta Twoja Mocca! Dzis naprawde jest przepyszna!!
Gadu gadu...a tu kubek już prawie pusty. Wieczór się zbliża. Popatrz Kochana znów ciemno za oknem jak porzednim razem. A ja ledwo machnęłam tą chudzinką łyżką, by zatopić się w mej kawie.
Ponownie dzień nas zdradził z siłą czasu! Niewierny, ale cóż...gniewać się nie można, nie biedaka wina, prowadzi tylko swą dolę.
Ach Kochana co to była za cudowna rozmowa
...bufoniaste fotele, drewniany stolik i świat za oknem...A my jak drobinki pośród jego przestworzy!!! Już marzę o nastepnym spotkaniu, o następnej czarującej kawie w Twoim towarzystwie!
-Moja Droga chyba zapomniałam parasola...wzięłam go na wypadek gdyby padać miało. Wróćmy proszę...
-...i widzisz...znów kupiłysmy kawę!!!
Nie mogłam się oprzeć!!!
-więc o czym to mówilas?
z dedykacją dla Mamuta...
za to, ze kiedys pieknego wrzesniowego dnia pojechałysmy razem Chicago zwiedzac, a spedzilysmy cale popoludnie w Starbucksie!!!
cóz...powiem tylko tyle, ze Sturbucks z Mamutem zwiedza się wysmienicie:)
5 comments:
usmialam sie do łez...dziekuje:)niech zyje starbucks:)
pozniej napisze teraz kosciolek:)
hehehe pamiętam te 4 godziny z tobą:)hehe cóż to było za zwiedzanie mmm
zmienność i roztrzepanie? hm?
skads to znam...
a kawki tez bym sie napila..tyle ze w krakowskim ogródku popoludniowa pora...dla mnie latte prosze :)i chetnie sie dolacze do grupy "regular coffee" (tzn.3% mleczko)a nie fat free! hahaha
morusco musimy sobie taka strzelic jak wrocimy:))))
Post a Comment