...dzisiejsze wspomnienia skierowały mnie w strone Bogumiłowic...
Czy wiecie, ze w tej małej mieścinie liczącej zaledwie ???nie mam pojecia ile mieszkańćów, poznałam...wliczając wujków, dziadków, kuzynów, mężów , żony , siostry i braci, a także liczne grono znajomych, około 20-30 osób!! Aż sama nie mogłam w to uwierzyć! Toż to prawie jak włoska mafija!!
Więc jak widzicie lepiej ze mną nie zadzierać, a przynajmnije nie w Bogumiłowicach :)haha
To niesamowite ile w życiu doświadczamy!! I ile wspomnień mieszczą nasze kieszenie!
Naprawde sama nie moge sie temu nadziwić.
Cały wieczór mysłałam o czterech fantastycznych osobach, które poznałam prawie w tym samym czasie:
Gosię, Asię, Maruśkę i Migi.
Tak, moi drodzy, te Bogumiłowiczanki są niezwykłe.
Kada z tych kobietek ma w sobie cos innego, specjalnego!
Migi... ta chudzinka zaskoczyła mnie nie raz w życiu. Ambitna, wrażliwa, na zewnątrz spokojna, a wewnątrz wręcz dzika, inteligentna i przede wszystkim prawdziwa! Lubę w niej tę „kobiecość”,którą w sobie odkryła.
Jak sobie o niej myślę to przypomina mi sie wspólna droga „z” i „na” uczelnię, i oczywiście śniadania na Baranówce. Pamiętam mały talerzyk, ten który właśnie wpadł jej w ręke, a na nim stos małych kanapeczek, drobnych w swym wyglądzie, podobnie jak i ona :) Migi czasem twierdziła, że prowadzę wobec niej ”dokarmianie”, jak tylko dzieliłam z nią domowy obiad. Ale cóż miałam zrobić... zazwyczaj mogłam wykarmić armię tym, co z domu przywiozłam. A z nią...zawsze inteligentnie się jadło:). Poruszałyśmy ciekawe, i często filozoficzne tematy, stawiając przy tym nieskończoną liczbę twierdzeń i hipotez. Wydaję mi się, że dzięki niej odkryłam, że mam w głowie skarbnice!
Jest jeszcze jedna rzecz o Migi...wytrwale dążyła do tego, by być tam gdzie jest teraz!
Wiedz, że cenię sobie twą przyjaźń!
Maruśka...z tej to dopiero jest gagatek. Już na wstępie się śmieję, jak tylko słyszę w głowie jej tekst pt:” pozdrawiam wszystkich magistrantów”!!hahahah
Ta kobieta to prawdziwa zagadka...czasem kapryśna czasem grymaśna, zabawna i barwna i w 100% „jajcara”, nawet wtedy ,gdy mowi, że ma depresję. O włos, życia na wstępie przy niej nie straciłam, jak zachciało sie jej być przez chwilę złodziejem. Do końca swych dni nie zapomnę tego orła jakiego wtedy wywinęłam!!!! Mogłam dzięki niej na sekundę być Alladynem!
Z Maruśką nigdy nie było wiadomo, gdzie i przy czym wylądujemy...pokój, czy kuchnia, balkon czy...niebieska kibelownia [czyt. ubikacja]. I tak wszędzie śmiechu pełno było. Najfajniej się z nią do Biedronki szło, kupować lody i ciasteczka. W jej towarzystwie mogłam sobie być łakomczuchemJ:):):)Przy Maruśce życie poprostu słodyczą mijało!!
Kiedyś też dałam się jej ufarbować... na marchewkowo!! I jak sie okazało na dobre mi to wyszło! Haha, nieźle się z tego teraz usmiałam!!!
Zapomniałam wam dodać, że Maruska ma „holywoodzki” talent. Ta cholera z pewnością wie jak się umalować.
Najzabawniej wspominam czerwcowy wieczór, przy butelce szkockiej whisky i Aniołkowej „fajce pokoju”. To było tuż po mojej obronie magisterskiej. Boniu jak ja się wtedy ubawiłam!!!Każdemu takich wspomnień życzę!!
Ta moja Maruśka! Och, gdyby tylko wiedziała ile niejedna kobita by za jej usta dała! ):)
Teskno mi tu za Tobą!!
I za Gosiaczkiem uroczym!!
Gosiaczek to najlepszy współlokator jakiego można sobie wyobrazić. Mimo mego wiecznego „nieładu” ciagle miała energię, by doprowadzić wszystko do „porządku” i jeszcze przy tym znosić moje „własnościowe fanaberie”. To dopiero haryzma! Ta kobieta wprowadzała pokój wszędzie, gdzie sie pojawiła, i nie mówię tu o jakichś szarlatańskich rytuałach, Gosia poprostu nie traciła czasu na zbędnę pieprzoty! Uwielbiałam dzielić z nią poranki w naszym słonecznym pokoju. Zawsze wstawała pierwsza i wyglądała jak kaczorek. Dzielnie walczyła też o telewizor, zwłaszcza kiedy chodziło o wieczorną „Cachorre”:).
To też najsumienniejsza dziewczyna z czterech lokatorek (tak powiedziałabym też o naszej uroczej Sroczce), zawsze tak się zakręciła, że miała najświeższe notatki. hehe
Gosiaczka właściwie poznałam pewnego panieńskiego wieczoru. Wcieliła sie wtedy w Shakirę, pomimo, iż na chłopaka ściętą miała fryzurę!! Szalone dziewcze!!! Daję słowo!! Z nią przy wiśniówce najlepiej się ubawiłam, i zawsze do łez uśmiałam w te nasze babskie wieczory:)!!
Teraz Gosiaczek zaręczony po świecie chodzi z najzabawniejszym Jędrkiem na tej planecie.
Ich miłość o poranku była niczym balsam dla uszu:
Pamiętam jak Gosia pieszczotliwym głosem wyraziła swą miłość w słowach:
-„Jędrek rusz ten tyłek i pościel łózko”,
Na co Jędrek potwierdzając swe gorące uczucie do Gosi odparł:
-„oczywiście Gosiu! Zaraz po tym jak tylko przyniesiesz mi do lóżka śniadanie!” hahahaha
Uwielbiam tą parę. Już się nie mogę doczekać ich ślubu!!!:)
Została jeszcze jedna wyjątkowa osoba:
Asieńka. Ostatnimi czasy „matka” we własnej osobie. Bardzo nie lubi jak na nią tak mówię, ale jak tu się oprzeć, żeby nie powiedzieć:
„Matka jak cię kłopnę w dupę”!
A tak serio...Ta kobieta wzbudza we mnie najszczerszy podziw. Ilekroć o niej myślę, wiem, że daleko zaszła i jeszcze dalej najprawdopodobniej dojdzie! Uwielbiam obserwować jak wychowuje swojego synka:):) Ta kobieta od byle czego się nie ugina. Nie pamietam, żebym znała w swoim życiu drugą taką ambitną rówieśniczkę, co stawia sobie „taką wysoką” poprzeczkę. I która tak wytrwale realizuje cele.
Kiedy ja pochłaniałam swoją „studencką rolę” Asieńka była: żoną, matką, synową, terapeutką i studentką w jednej osobie!!!! Nic więcej chyba nie muszę dodać!!
Razem z Tomkiem i Nikodemkiem znaleźli swój własny domek a teraz dzielą go z „bogumiłowicką mafiją” i nie tylko, bo dołączyli jeszcze rzeszowską, tarnowską i dębicką!! haha, co za rodzina!!!!!!
Zazwyczaj jednoczą nas wszystkich w swych progach i ZAWSZE mają przepyszne jedzenie:):):_ ...nigdy nie wiesz czym cie ta Matka zaskoczy!!!
Och! i jeszcze cos muszę dodać haha...nie zapomnę tego wieczoru jak razem z Asieńką w mieszkaniu na Solarza uczyłam się o krokodylach do „Tlałkowego” bzdurnego egzaminu, hahahaahaha
Do dziś się z tego śmieje!
Ufff ....już mineła 3 nad ranem godzina. Znów prawie świta!!!
Ale jak mozna było oprzeć się tym wspomnieniomJ znów przez chwilę tam z wami byłam!!!
Pozdrawiam was wszystkie moje Drogie Bogumiłowiczanki!!!!!