Wczoraj mineły 4 miesiące odkąd jestem w Stanach i co więcej... zamknełam ten przełom z bólem brzucha od śmiania!!! Najpierw z szaleńczą ekscytacja popłynełam w blogowych postach z moim Mamutem a potem o godzinie 1 nad ranem prowadziłam niekontrolowane już rozmowy telefoniczne oczywiście też z Mamutem, w których uśmiałam się pod kołdrą do łez. A wszystko za sprawą, miedzy innymi, podarowanego mi przez Mamuta, ręcznie namalowanego słoneczka, które ja osobiscie wzięłam za jajecznicę hahaha! A potem, żeby tego było mało, przypomniałam sobie o „ PULPACH” hahah- co oznacza nic więcej jak cząsteczki w soku pomarańczowym- które zostały przez mojego Mamuta ochrzczone i włączone do słownika języka polskiego jako już niejeden dziwaczny i przezabawny makaronizm typu: „ Ja pijam ten z pulpami”! hahahha.
Ale to nie koniec hisorii „pulp”, bo jak sie okazuje ten wyraz można rozumieć na tysiąc sposobów, zwłaszcza po północy, i tak o to mój uroczy Mamut zamiast zrozumieć „z pulpami” zrozumiał cytuję: „ z czym? Z palcami?” hahaha, więc już wiecie, jak łatwo można doświadczyć histerycznego napadu śmiechu! Zwłaszcza jak się żyje z Mamutem w miejscu gdzie „Palma” łatwo uderza do głowy!!!
Floryda ach Floryda!!! hahaah
to było 8.01.2007
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
3 comments:
ten dzień przejdzie do wieczności!!!jej jak się uśmiałam, nie wiem czy kiedykolwiek mi tak mięśnie pracowały przy jakims cwieczeniu heheh:)smialam sie tez dzis jak cie czytam uwielbiam tooooo!!!!!YEAH!!!dzieki TOBIE dluzej bede zyla:)
hahahahaha dzięki mnie i JAJECZNICY!!! hahaha
You write very well.
Post a Comment