Monday, February 5, 2007

POROZMAWIAJMY O PRZYJAŹNI....:)



czy...
Benson Christopher ma rację mówiąc...


Błędem jest sadzić, iz przyjaciół wybieramy sobie według ich zalet - zalety nie maja z tym nic wspólnego.


Tak naprawdę szukamy osoby, a nie tego, co robi bądź mówi, czy też nie robi i nie mówi - wystarcza nam to, że JEST!

albo czy...

Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód twego smutku, potrafi sprawić, że znów wraca radość...

[Bosko Jan].

a może własnie wtedy potrzebujesz, by zapytał...?



... może myslisz podobnie jak Bosmans Phil...

Wszystko wytrzymasz, ze wszystkim możesz sobie poradzić, jeżeli masz przy boku przyjaciela. On nie musi nic więcej uczynić, jak tylko powiedzieć słowo, albo tez bez słów, podać ci rękę.

i w końcu....


...czy istnieje przyjazń między kobietą a mężczyzną?



...


...dla mnie jedno jest pewne!


Przyjaźń to miłość, w której nie potrzebujesz skrzydeł :)





...i która nie istnieje, jeśli nie potrafisz przebaczać!!



38 comments:

Anonymous said...

A tu pewnie zrobiłam Ci psikusa,bo poszłam z moją PięknąNową książką do łożeczka...niestety i ona nie cieszyła się długo moją obecnością iż ponieważ....zasnęłam.
Dziękuję Ci za ten temat...O Przyjaźni...A Ty She,co myślisz o przyjaźni między mężczyzną a kobietą?
Ostatnio ktoś mi bliski powiedział,że czeka na chwilę,kiedy poczuję,że on jest mimo fizycznej nieobecności...ładne,mądre i odważne:-)
Buziak:-*

Anonymous said...

zawsze sie nad tym zastanawiam i dochodzę do wniosku, że... przyjaźń między mężczyzną a kobietą jest mozliwa wtedy, kiedy z obu stron nie ma fizycznej atrakcyjności, bo kiedy choć jedna strona poczuje "pociąg" fizyczny to...zawsze zaczyna sie wkraczanie na śliski grunt. Ale z drugiej strony zastanawiam się, czy takie dwie osoby napotkane na siebie, poświęcą sobe uwagę, by poznać się bliżej i zafatygują, by stać się przyjaciółmi?
ech..ta atrakcyjność fizyczna!! haha
chyba jedna musi chcieć bardziej!!

Ale, żeby nie było tak sceptycznie to powiem, że wierzę, w przyjaźń w miłości, między partnerami, tyle, że to Trudna relacja, zwłaszcza kiedy,jak mówisz, dominuje miłość fizyczna!

zastanawiam się co myślą na ten temat mężczyźni, heheh
dobry temat na forum, albo prace magisterską hahahaha!!

Anonymous said...

No tak...to troszkę skomplikowany temat i tyle różnych zdań.Pewne jest,że przyjaźń między kobietą a mężczyzną do łatwych nie należy,zawsze potrzebna jest jakaś uwaga,jakaś ostrożność.Ale chyba wszystko jest możliwe jeśli zarówno ona jak i on się starają....tak normalnie.Nie wiem,ja się nie znam...:-) Ale jak tak chwile popiszemy,to może rozgrzebiemy razem ten temat;-)
Gdzie jest Kipek,może on coś się wypowie;-)

Anonymous said...

hahahaa no wlasnie, gdzie jest Kipek!!!! utknał chyba w sesji na dobre!
...co do starań...nie wiem Ives,
czy masz przyjaciela w mężczyźnie?
a jesli tak to..., czy nie żywiłaś do niego kiedykolwiek głębszych uczuć?
nie myślałaś, przez chwile, albo nie zastanawiałaś się, jakby było gdyby ...
hm...
takie sobie przemyslenia?

Anonymous said...

Heh,no wiesz,takie pytania tak publicznie?;-)

Anonymous said...

...chciałam, żebyś odpowiedziała bardziej sobie niż mi:):):)

ja znam siebie i wiem, że jeśli chodzi o mężczyzn to...
albo się z nimi poprostu znajomię albo z nimi flirtuję hehe,
a jeśli jest inaczej to chodzi o "coś" więcej:)

Anonymous said...

A ja to myślę,że...idzie wiosna!:-)
A przyjaciel może być mężczyzną...może być przyjaźń,może być czysta,może być bez podtekstów,bez flirtowania,bez "poprostu znajomienia",bez czegoś więcej...może;-)
:-) :-) :-)

Anonymous said...

Hihi,ależ się tak no,poważnie zrobiło:-)
Ale widzę,że tylko Ty i ja dziś buszujemy tu;-) Czytam książkę,dziś taki dzień mam,no i pomiędzy kartkami patrzę sobie:-) A książka mnie wciągła mmmm:-)

Anonymous said...

:) hahah, no mmay swoje forum naukowe o przyjaźniach:)

dobrze, że mówisz, że "może"!!!

Anonymous said...

Forum dyskusyjne She kontra iveska;-)
Hm...dobrze,że mówię "może" bo może,a nie?;-)
W moim cud-kalendarzu jest taki cytat ks.Twardowskiego "(...) bo jak dwoje to musi być i Pan Jezus".Myślę,że całe to damsko-męskie "może" opiera się właśnie na tym...na Tym!Przynajmniej u mnie...tak uważam;-)

Anonymous said...

Hihi,a mi wstyd,bo jak się u Staszka na blogu wpakowałam,to już się nikt nie odzywa;-) Ja już tam zamilknę lepiej,bo mu młodzież wypłoszę i dopiero będzie porażka,hihi;-)

Anonymous said...

Ives, wiesz co ...
coś mi mówi a kościach, że przyjaźń o której Ty mówisz równa się z miłością...
wnioskuję to po sposobie w jaki o "tym" mówisz:)

A co do Staszka to...
nie martw się, Ten "Boży ludek" nie z takimi sprawami sobie radzi hehe:):)

Anonymous said...

właśnie sobie tak myśle, że te dwie sprawy:
MIŁOŚĆ I PRZYJAŹŃ bardzo się zazębiają i często zachodzą na siebie, i odróżnia je chyba tylko "fizyczność cielesna".
W jednej musi być, a w drugiej chyba nie powinna!!!

Anonymous said...

"fizycznośc cielesna " hahahaah ale to połączyłam...tworząc piekny oksymoron hahah
powinna dla dobra polszcszyzny powiedzieć:
MIŁOŚĆ FIZYCZNA, MIŁOŚC CIELESNA!
Amen

Anonymous said...

Nie nie nie Mała.Ja tu wyraźnie o przyjaźni mówię,myślę....choć w przyjaźni jest też miłość,czyż nie?Kocha się przyjaciela i pewnie by się za niego życie oddało...

Anonymous said...

Tia,polonistą już pewnie nie będziesz,ale nie martw się,jest tyle innych zawodów;-)

Anonymous said...

Hihi,co do Staszkowego bloga....no wstyd mi;-) Jak się tam kurcze nikt nie odezwie,to pomyślę,że przeze mnie i już się tam nie będę więcej odzywała;-) Ale zonk;-)
Ps.A Asia gdzie???Pojechała znów kolczyki naprawiać?:-)

she said...

no wiec nie pozostaje mi nic innego jak gratulowac ci "przyjaciela" takiego w mężczyznie, ale znając siebie to jeszcze wtym temacie pogrzebie hahha

no i brakuje mi tu mego mamuta!
cos mi się zdaje, że mamut narazie duzo mysli!! hehehe

Anonymous said...

Ives co miałas dokładnie na mysli nawiązując do Boga, mówiąc:
"całe to damsko-męskie "może" opiera się właśnie na tym..."?

Anonymous said...

Kochana moja She:-) Miałam na myśli tylko i aż tyle,że czasem się namodlić trzeba,żeby było dobrze w relacjach...chyba zawsze trzeba...
:-)

Anonymous said...

...:) i kazdy "związek" to praca!!!
Dobrze kiedy jest owocna hehe

Anonymous said...

Ooo...dzień dobry!Tu już ludzie z pracy wracają (to a propos pracy),a wy tam śpicie jeszcze;-) Buziak:-)

Anonymous said...

kochaniutka she- przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna jest do zrobienia-i mowie to z doswiadczenia- 5 lat w przyjazni:)
najwazniejsze sa granice! i nawet jak jest pociag fizyczny tzn. twoj przyjaciel jest przytojny a moj przyjaciel to boski zigolo model z vistuli (haha) to nie znaczy ze nie ma byc przyjazni bo on jest za ladny na to !..kazda relacja opiera sie na "jakims stopniu fascynacji" pamietaj o tym...
nie zawsze jest to fizycznosc bo ta nie przeskoczy wlascieciela, nie pogada, nie przytuli gdy jest zle i nie zrypie gdy jest dno !haah i nie powie komplementu i nie wpadnie do hipermarketu bo nie wiesz jaki kolor kurtki kupic (jak np. dzis ja -problem z tym mialam) bo to z nim i jego osobowoscia sie przyjaznisz a nie z jego fizycznymi uwarunkowaniami..:)
kwestia granic kobiety i trzymania sie ich!
i nawet jak sie czasem wydaje ze te juz dawno sa badz moga byc zatracone - topatrz pkt.pierwszy:GRANICE! haha

Anonymous said...

Woooow,głos Morusco zagrzmiał mocno i konkretnie!A co!:-) No właśnie właśnie...i się zgadzam...a jak coś,to patrz pkt.pierwszy!O!
;-)

Anonymous said...

ja tam trzymam za she:)i sie z nia zgadzam, ale tez sobie mysle ze zalezy jak ktos pojmuje przyjazn i niewatpilwie "przyjazn"miedzy kobieta a mezczyzna ma inny wymiar dla mnie przyjazn to wolnosc a nie pilnowanie granic czy co...:)mysle ze tego sie nie da porownywac po prostu dla mnie czystej przyjazni miedzy kobieta a mezczyzna nie ma!co nie przeszkadza ufac i sie zwierzac itp:)

Anonymous said...

Witam po taaaak długim czasie hehehe całe dwa dni;)
Ale jedno powiem na wstępie, DZIĘKUJE że razem z Ives pomyślałyście przez chwile o mnie zapytując na blogu: „Gdzie jest Nemo?” heheh ...tzn. ja;)
I jak mawiał poeta nasz Jasiu Kochanowski: „Serce roście patrząc na te czasy...” a ja powiem: patrząc na ten blog:) hehe

Może zacznę też od „posłodzenia” Ci troche SHE, hehe tzn. chciałem powiedzieć że podoba mi się to co tutaj piszesz, o Swoich przemyśleniach itp. bo wszystko to, to takie …życiowe (te myśli, słowa, czyny, jakże beautifull)
Z zaciekawieniem wchodzę tutaj (do sąsiadki w sumie też;) ...hmmm codziennie (?) choć się nie wpisuje bo nie zawsze jest czas( zwłaszcza teraz jak grzązne w bagnie sesji, nie no dziś np. dużo pchnąłem do przodu, choć egz. dalej w plecy:/ ), a może lubię po prostu obserwować, jednocześnie poznawać Was (nie tylko jako koleżanki( szczerze? to nie do końca wiem jak was określać;) ale też jako kobiety).
Ktoś kiedyś powiedział że „nie sztuka pomóc temu który prosi lecz temu który milczy” ...piękne słowa. To tak nawiązując do Sz. P. Janka Bosko. Bo myślę że taki przyjaciel potrafi to uczynić.
Bosmana też fajnie mówi przez Ciebie na tym blogu:]

Co do przyjaźń między mężczyzną a kobietą…z obserwacji mogę powiedzieć że wielu ludzi w nią nie wierzy...z doświadczenia mówię że jest realna. I tak jak SHE słusznie zauważyła, „kiedy z obu stron nie ma fizycznej atrakcyjności”. Też tak sądzę. Na pewno nie jest to łatwa przyjaźń ( a tu się zgadzam z Ivą , a może z She... już się pogubiłem hehe;) ... na pewno jest wymagająca. Choć to myślę długotrwały proces, że tak powiem, i MUSI mieć dobry „grunt”(np. niedalekie miejsce zamieszkania) ale nie tylko. Uważam też że ta druga osoba powinna mieć „coś” w sobie(i nie mówię tu bynajmniej o tej fizycznej atrakcyjności), a na pewno pewien dystans(do tej drugiej osoby). Mam tu też na myśli pewną charyzmę w sobie, może podobny styl bycia (choć i przeciwieństwa lubią czasem się przyciągać), podejście do pewnych spraw, jak również i afirmacja wzajemna ( tak sobie pomyślałem…a użyje trochę trudniejsze słowo, coby się poczuć przez chwile takim że tak powiem inteligentem, hehehe...a co:]
Wracając...mam jedną może dwie takie przyjaciółki (mam nadzieje, ale myślę że zasługują na to miano i vice versa) z którymi utrzymuje „dłuższy” kontakt niż z innymi dziewuchami;) pomimo braku z mojej strony tej ich „fizycznej cielesności” heheheh chciałem powiedzieć „fizycznej atrakcyjności”;) Tylko że znowuż nie jest tak hop siup bo one mieszkają w Krakowie, no ale jak są czasem bliżej Rzeszowa, to się widzimy.
Ale też z drugiej strony jak się „tego” nie pielęgnuje to „to” obumiera...
Z trzeciej zaś strony mimo wszystko ten popęd seksualny, hormony jaki nami niekiedy kierują podpowiada nam (jakoś tak mi lepiej w tym przypadku mówić ogólnie) żeby dać sobie spokój z takimi relacjami damsko-męskimi. I kieruje nas do szukania kogoś innego, czyt. atrakcyjniejszego fizycznie...
Ale jak już wspomniałem wyżej myślę że warto podejmować to wyzwanie (przy wyżej wymienionych kwestiach, w moim przypadku)...choć różnie w życiu bywa.

Taki przyjaciel-kobieta to myślę, że gdy się czasem się mu coś powie, palnie niestosownego czy coś to się zaśmieje i w ogóle podejdzie na LUZIE do tego.
Inaczej jest gdy wchodzi w grę jakaś odmiana miłości. Wówczas zważa się na każde słowo, planuje każda wypowiedz i w ogóle ...i czasem niestety „nie wychodzi” tak jak byśmy chcieli....
Dlatego też „to” (czyt. ten „luz”) jest piękny w tej drugiej osobie (np. kobiecie) wg. mnie.

Ale tak na prawdę co ja wiem o ...zabijaniu? Hehe (tak tak czytałem e-pamiętnik Gianny, ale też mi się to nasuwa;))
Czasem do pewnych spraw trzeba po prostu dojrzeć. To taki proces, który każdy z nas przeżywa(bądź przeżywał) i nie powinien się tego wstydzić.

PS:
Hehehe to wyszłaś przed orkiestrę SHE z tą „fizyczną cielesnością” (ale przynajmniej wiem już co to jest oksymoron;) hehe Nie to że się z tym nie spotkałem, ale jakoś to takich nazw nie przykładałem większej uwagi:)

Anonymous said...

łooo a w sumie nie tak dawno tu byłem (tzn tak mi sie wydaje;) i jeszcze nikogo tu nie było...

...i jak to mówią: "Temat - rzeka".
pozdrowienia dla obecnych...i nie:]

Anonymous said...

A co do przyjaźni na przykład SHE i Gianny to taki ... można by śmiało rzec, patrząc na Was, oczami blogu i oczami wyobraźni...IDEAŁ!

...kurcze coś za dużo tych oczu... ocz czy jak sie tam to odmienia, mi wyszło hehe;)

Mro-Iło said...

ives dzieki za wsparcie.ja tu widze ze obozy sie beda robic..:)haha a suchar to w pace she siedzi..
co do sucharka wypowiedzi nie jest tak ze mysli sie ciagle o granicach ale przyjazn damsko -meska naprawde trzeba na innym poziomie abstrakcji pojmowac! serio serio to mowie!..te przyjazni sa szalenie przyjemne i ubogacajace ale maja szanse przetrwac tylko z silnymi gruntamentami..

kipek teraz do ciebie:
ty tu pisu pisu..a życie swoje..przyjazn mesko-damska to nie pojscie z kumplem na piwo i nie zawsze moze byc ten super luzik:)..i w zasadzie nie ma mozliwosci by nie zwazac na slowa! bo my chcemy czy nie- roznimy sie od siebie jako plci nie tylko fizycznoscia ale i psychika..
bo z kobietami nigdy nie wie oj nie wie sie:) i to nawet przyjaciel facet powinien wiedziec! co do reszty to swieta racja kipus-charyzma,grunt i wspolny jezyk i plaszczyna porozumiena!
ps. dlaczego wszyscy sadza, ze jak ludzie sa atrakcyjni fizycznie to nie ma mowy o przyjazni?hmm.? to tak jaby powiedziec: przystojni badz piekne nie figuruja w katalogu przyjaznie damsko-meskie . wszyscy brzydcy -mile widziani!
bezsensu..
she - gdzie jestes??
ty to rozpoczelas ty to skoncz!
tyko inno nie pisz nic glupiego o mro-iło...jeno cie prosze! hahaha

she said...

hahahh co za ekspresja z was ludziska bije, co mówi mi tylko jedno!!
PRZYJAŹŃ to coś. co czasem wykracza poza ramy teorii, wyjaśnień i z tym się zgodzę!!
Morusko piszesz silnie, motywująco i z nadzieją, ale..?
obie wiemy,że jest ale!!!!!! hahah

Jak mój Sucharek powiedział, w co trafnie uderzył!!!! "dla mnie przyjazn to wolnosc a nie pilnowanie granic"!!!!

no i Ty kipku..zawsze wniosisz cos nowego...męski punkt widzenia...

dla mnie przyjaźń z Mamutem nie mieści sie w kategoriach "IDEALNY-IDEALNA" lecz "PRAWDZIWA!!

she said...

JEDNO JEST PEWNE....
PRZYJAŹŃ DAMSKO-MĘSKA JEST TRUDNA!!!

she said...

morusko nie chodzi o samo pojecie "atrakcyjnosc fiyczna", ze on przyjaźń wyklucza, NIE!Chodzi o to, że często ja utrudnia, a nawet ogranicza!!!!
a jesli tak spojrzec na to z innej strony to zauważ, że i w przyjażni między kobietami (choć to wyda się dziwne)istnieje "atrakcyjność fizyczna"!!!! z powodu której się przyciągamy!

...podobają mi sie morusko twoje niektóre przemyslenia:) dzieki

Anonymous said...

A wcale,że tak łatwo nie skończycie!!!!Kurcze,człowiek wyjdzie na godzinę,a tu taka akcja....
Chciałam powiedzieć,że Przyjaźń kobiety z mężczyzną jest możliwa!I to nie do końca jest tak,że trzeba ciągle uważać i ciągle się zastanawiać...dupa rakieta!Wcale tak nie jest.I to jest piękne,bo jest ta wolność i swoboda.I powiem tak-jest przyciąganie,bo przyjaciółka/przyjaciel musi fascynować...Ale jeśli mowa o fizycznej cielesności,to tak samo jak i w kobiecej przyjaźni,to tak samo w przyjaźni mieszanej;-) nie może ona wchodzić w grę,by coś było przyjaźnią...Hm...

Anonymous said...

No właśnie,i to jeszcze jest tak,że przyjaciele widzą w sobie to piękno...wewnętrzne i zewnętrzne....
Kurcze,tyle napisaliście,że nie wiem co bym jeszcze chciała dopowiedzieć,bo z tego zaskoczenia ilością twórczości Waszej,to aż mnie zatkało;-)

Anonymous said...

she to ALE, o ktorym piszesz jest zawsze i w zasadzie bedzie sie rodzic po pewnym czasie z prostej przyczyny! i to nieuniknione! bo przyjaciel to twoja druga skora! umiejetnosc wkomponowania sie w nia jest czyms naprawde super w relacji przyjazni mesko-damskiej bo to tak jakby widziec w sobie i miec w sobie wiecej testosteronu! ale umiejetnosc dbania o przyjazn to tez i znanie swoich potrzeb w partnerskim zyciu uczuciowym w realcji kobieta-mezczyzna a w taka relacje przyjaciel mezczyzna sie juz nie wkomponuje!..bo on bedzie tylko przyjacielem i to jest piekne! umiemy szukac ludzi i tak ich dobierac by cechy meskie (malzonkowskie)mieli ci mezczyzni , w ktorych chcemy widziec te cechy (co nie znaczy ze partner nie moze byc jednoczesnie przyjacielem)to notabene czesto fundament udanego zwiazku dwojga ludzi... ale daze do tego by powiedziec a raczej napisac: ze w przyjacielu mezczyznie nie zobaczysz jednego: "ojca swoich dzieci"!
no i sie wygadalam! bo dopiero co z kina wrocilam hehe

Anonymous said...

Ives kochana tak żywo o tym piszesz!! walczysz kobito walczysz hehe...no i ciesze sie poraz kolejny, że masz w mężczyźnie przyjaciela:)

Anonymous said...

Hihi,ale uparta She:-) Zawsze musi mieć ostatnie słowo...znaczy ostatniego wpisa;-)

Anonymous said...

no a jak!! hehe