Thursday, February 1, 2007



...mam dzis dzień trudnych przemysleń...

jak tylko o tym słyszę ogarnia mnie...
przygnębienie,
rozpacz,
bezsilność

czuję wtedy, ze przesuwam się po swiecie jak za mgłą, w dziwnym osłupieniu...

i samą siebie staram znów wciagnąc w codzienność...
ani z pasją ani z obojętnością, poprostu od tak, zwyczajnie, albo nawet nijak, by stoczyc się jak cięzka kula po sliskim dnie...
...by zapomniec!

ale przeciez... wciąz pamiętam, wciąz swoimi oczami widzę...
i tak cięzko, jak sobie o tym wszystkim pomyślę...


8 comments:

Anonymous said...

"Mówią,że aby przetrwać, trzeba być silnym, a ja mówię:
pozwól sobie upaść, by móc wstać!"daj sobie prawo i do takich dni:*to wciąż TY:*KC!

Anonymous said...

Przytulam Cię mocno,bo słowa za małe nawet najładniejsze...
Myśli moje przesyłam Ci Sylwku,wsparcie moje małe daję:-*

she said...

dobrze mi tu z wami:)
upaść- wstać, wstać- upaść...
i nie byle do przodu ale "jak" do przodu!! u mnie...
z duzym wsparciem:):):)
dzieki:*

Anonymous said...

Kcesz balonika?:-) :-*

she said...

hehe, no jasne!!!

Anonymous said...

0-- jeden balonik, 0-- drugi balonik, 0-- trzeci balonik...I wszystkie na sznureczkach nawet;-) Wypasione;-) :-*

Anonymous said...

i brak mi słów
i smutek tego 1-go dnia lutego był i u mnie
..i żal
i łez strumień
i nięchęć
i zwątpienie
i rozpacz
bo upadłym aniołem się w ten dzień stałam...
jak i ty SHE pewnie ...

Anonymous said...

morusko przytulam:) damy rade!