Wednesday, February 7, 2007

about us...love and friendship

Temat przyjaźni między kobietami a meżczyznami okazał się strzałem w dziesiątke, i juz a początku było wiadomo, że nie ma tu jednoznacznego określenia, zdefiniowania.
Wszystkie wypowiedzi opierają się na własnym „waszym i moim” doświadczeniu i to właśnie od niego zależy jakie stanowisko przyjmujemy.



Będąc „atrakcyjną” kobietą zdecydowanie szybciej i łatwiej nawiązać nam kontakt z mężczyzną i odwrotnie w przypadku mężczyzn, choć tu odważę się powiedzieć, że atrakcyjność odgrywa większą rolę, z samego faktu, iż mężczyźni są „wzrokowcami. Jednak według mnie trudniej utrzymać tą relację na stabilnym poziomie, trudniej w niej o nie pilnowanie „granic”, tych które są tu z góry nałożone, czy tego chcemy czy nie. Na nie nie mamy wpływu!! Wynikają przecież z naszej natury, albo „płci” dokładniej. Dlatego utrzymanie takiej relacji wymaga od obu stron dużego dystansu! A skąd go czerpać?? No własnie nikt o tym w komentarzach nie wspomniał ale...czerpią go Ci, którzy mając przyjaciela przeciwnej płci, są jednoczesnie w związkach, i mówię tutaj też o związku z Bogiem, czyli siostry zakonne, księża..itd !!!


Człowiek nie jest stworzony do tego, by żyć samotnie i czy tego chce czy nie chce, będzie dążył do tego, żeby się sparować. Kiedy jesteś samotną kobietą albo samotnym mężczyzną i napotykasz na drodze potencjalnego „przyjaciela”, o którym mowa, automatycznie obudzi się w tobie potrzeba-... oczekiwań, dzielenia, bliskości, intymności i wszystko wporzadku, taka jest przecież „przyjaźń”! Problem pojawia się kiedy dochodzi do tego inna potrzeba „wyłączności”, a ta już wykracza poza definicje przyjaźni!


Konkuzja końcowa jest taka, że to od nas zależy co uznamy za przyjaźń, a co za kochanie! Mamy przecież..sumienie i kobiecą intuicję, która zawsze zada nam dodatkowych parę pytań i powie „ale”!

men... and...women... :)

9 comments:

Anonymous said...

No właśnie...wyłączność.Chyba w każdej relacji pojawia się chęć zagarnięcia kogoś tylko dla siebie i "posiadania" go na wyłączność.Przynajmniej mówię o moim dościadczeniu-a raczej doświadczeniu z moim charakterem.I dużej pracy wymaga to,by umieć człowieka (niezależnie od płci) traktować przede wszystkim jak człowieka wolnego...No bo wyłączność,to takie zamknięcie kogoś i wcale nie jest dobrze,kiedy ten ktoś mi na to pozwala...Bo i ja bardzo dużą wagę przykładam do mojej wolności.
Myślę więc sobie,że jeśli ma być przyjaźń,to musi być wolność,żadnej wyłączności...ktoś jest z nami,bo chce...
I myślę tez sobie,że nawet w związkach ta wyłączność musi też przewidywać jakąś wolność...
Chyba to właśnie myślę...
Buziaki:-) :-*

Anonymous said...

tu tez ten sam moj komentarz bo watek ten mnie inspiruje :) ha ha ha

she to ALE, o ktorym piszesz jest zawsze i w zasadzie bedzie sie rodzic po pewnym czasie z prostej przyczyny! i to nieuniknione! bo przyjaciel to twoja druga skora! umiejetnosc wkomponowania sie w nia jest czyms naprawde super w relacji przyjazni mesko-damskiej bo to tak jakby widziec w sobie i miec w sobie wiecej testosteronu! ale umiejetnosc dbania o przyjazn to tez i znanie swoich potrzeb w partnerskim zyciu uczuciowym w realcji kobieta-mezczyzna a w taka relacje przyjaciel mezczyzna sie juz nie wkomponuje!..bo on bedzie tylko przyjacielem i to jest piekne! umiemy szukac ludzi i tak ich dobierac by cechy meskie (malzonkowskie)mieli ci mezczyzni , w ktorych chcemy widziec te cechy (co nie znaczy ze partner nie moze byc jednoczesnie przyjacielem)to notabene czesto fundament udanego zwiazku dwojga ludzi... ale daze do tego by powiedziec a raczej napisac: ze w przyjacielu mezczyznie nie zobaczysz jednego: "ojca swoich dzieci"!
no i sie wygadalam! bo dopiero co z kina wrocilam hehe

Anonymous said...

Ives "wyłączność" nie okresliłabym
"zamknięciem"! Natomiast zwróciłabym na nia większą uwagę!
Wyłącznośc jest potrzebna w związku, w małżeństwie. Bez niej nie istnieje (przynajmniej dla mnie) poczucie bezpieczeństwa. Ja potrzebuję mojego mężczyznę na wyłączność, ale nie oznacza to, że odbieram mu wolność, że zabraniam mu kontaktu z innymi, dzielenia się sobą. chodzi bardziej o to, że :wyłącznie ja jestem jego a on mój, i on nie dzieli łóżką z inną a ja z innym. Ale co innego jest z przyjaźnią, jak już mówiłam tu nie powinno byc wyłączności! Ja nie potrzebuje mojego przyjaciela na wyłączność, akceptuję to, że ma innych przyjaciół, że też z innymi tworzy przyjacielskie relacje, i ta akceptacja wyklucza wtedy uczucie zazdrości. I nie ma porównywania pt: "mnie lubisz tak a ją lubisz tak!" to jest właśnie wolność w przyjaźni, która ja cenię.
Najlepsze w nas "Mamutach" jest to, że oprócz siebie mamy tez innych przyjaciół i nie rozliczamy się z tego, kto komu ile czasu poświęcił.

Anonymous said...

morusko ...hahah...bingo!
W przyjacielu nie powinno sie widzieć ojca lub matki swoich dzieci, ale dobrze by było w ojcu lub matce swoich dzieci widzieć przyjaciela!!
a co do "znania swoich potrzeb w partnerskim życiu" , że niby w przyjaźni tego nie ma...nie bardzo cię tu rozumiem!
o jakich potrzebach mówisz?
jesli o fizycznych to, w tym przypadku o przyjaźni nie ma co mówić, bo to juz nie jest tylko przyjaciel!

Anonymous said...

No i właśnie.Bardzo mądre z Ciebie Stworzonko M&M-sie i zgadzam się nawet!:-)
Hm...Tak,z tym łóżkiem,to pojechałaś po bandzie;-) Ale to racja...jest wyłączność taka jak mówisz i jest wolność w małżeństwie(tzn.ma być),a w przyjaźni jest tylko wolność...i wymagania,co ciągle mówi mi Sucharek i chwała jej za to;-)

she said...

hahaahhah ach ten Suchar!

wymagania...
oczekiwania..

to dobry poczatek na kolejny temat!! hahah

Z Ciebie też mądre dziewcze...
wyciągasz wnioski:)

Anonymous said...

Wnioski wnioskami,a żyć trzeba,hehehehe...nie wiem do czego to,ach te moje rozczochrane myśli;-) A już na wieczór i po przeglądzie blogów,to zupełnie rozczochrane;-) :-*

Anonymous said...

a ja sobie tak na koniec mysle ze tp bardzo indywisualna sprawa:)i tez sobie mysle ze to dwie odrebne plasczyzny i jak porownam sobie przyjazn meska z damska to zawsze mi wyjdzie ze przyjazn damska jest pelniejsza latwiejsza itp i wtedy mi wychodzi ze tamta nie istnieje ze w nia nie wierza ale jak przestane porownywac i rozpatrze to indywidualanie to sie jawia rozne inne aspekty piekne i trudne, prawdziwe:) wiec tak to chyba trzeba, wiem jedno w zwiazku przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna jest po prostu niezbedna:)buziaki:*

Anonymous said...

I Asia jak się tak zamknęła smoczyca w swojej jaskini,to ma takie ładne przemyślenia:-) Hihi,to idealne podsumowanie dla tego wpisa:-)